Dwór w Seceminie

Dwór w Seceminie

DWÓR W SECEMINIE

 

 

W drugiej połowie XIX wieku kompleks dóbr secemińskich stał się własnością Lohmannów. Secemin wraz z dworem obok ruin zamku przeszedł po kądzieli, przez małżeństwo, na własność rodu Landsbergów wywodzącego się z Kurlandii. Lohmannowie to ostatni dziedzice Secemina. Dwukrotnie wyrzuceni z własnego domu: po raz pierwszy przez Niemców w 1941 r., gdy Jan Lohmann nie chciał podpisać Reichslisty i po raz drugi przez władze komunistyczne w 1945 r. Żyjący potomkowie rodu, rodzeństwo: Jan, Stanisław i Krystyna, otrzymali w roku 2012 tytuły Honorowego Obywatela Gminy Secemin.

Jeden z przedstawicieli rodziny, Jan Maria Lohmann, mieszkający obecnie w Krakowie, jest uznanym w środowiskach literackich poetą i prozaikiem. W swojej twórczości ciągle powraca do miejsca, w którym się wychował, spędził dzieciństwo i młodość. W jego autobiograficznej po-wieści „Na lewo jest Wschód” odnajdujemy taki oto obraz miejscowości oraz dworu w Seceminie: „Za kościołem z XV wieku, byłym zborem kalwińskim w Seceminie, za fosą, w cieniu trzechsetletnich lip – przed II wojną światową – bielił się zbudowany przez Czarnockich stary dwór z XVII wieku z wysokim, łamanym dachem i gankiem na siedmiu kolumnach. Od bramy do dworu, była grabowa aleja. Przed dworem krytym gontem klomby i za mostkiem ogród, pełen starych, ogromnych drzew, kanał z łukiem drugiego mostu i ogród różany, za nim sad i ogród warzywny. Z drugiej, północnej strony dworu za fosą pomieszczenia dla kur, kaczek, indyków, obok drwalnia, psiarnia i za płotem pasieka, inspekty i cieplarnia. W ogrodzie warzywnym przy fosie rosły trzy ogromne kanadyjskie świerki. Naprzeciwko dworu za fosą, na drodze wysadzonej kasztanami kapliczka świętego Jana, wybudowana w 1891 roku jako dziękczynienie za urodzenie nowego prawowitego dziedzica, by zawsze pamiętał, że bez Boga nie byłby, kim jest. Na południe od drogi w starym ogrodzie willa Andrzejówka. Za ogrodem były zabudowania folwarczne i podwórze, za podwórzem okólniki, gumno, stare stodoły, zabytkowy kierat i spichlerz, niżej staw, ośmioraki i czworaki, za nimi obora czeladnia i przy drodze zabytkowa kuźnia, za nią stawy, aż po las, w którym starożytny młyn wodny, Borowy Młyn.

W Seceminie, za kościołem i figurą Matki Boskiej, na rogu rynku, stała karczma ze złotym szynkwasem, trzymana przez rodzinę Znojków, na drugi rogu koło rzeczki, przepływającej przez rynek, remiza strażacka, za nią dom Skalskiego i siedziba gminy pod blaszanym dachem. Z rynku wychodziły cztery zabudowane ulice: Krakowska, Bichniowska, Włoszczowska i Kolejowa. Na wschód droga do kościoła. Na południowy wschód przy nowej szosie, zbudowanej przed wojną do Koniecpola, duża, piętrowa szkoła siedmioklasowa, od września na zarządzenie Niem-ców już tylko czteroklasowa, i cmentarz.”
Jan Maria Lohmann w swoim studium pt. Dwór wiejski napisał, że dwór wiejski w Seceminie był wzorem, jak należy żyć, uprawiać ziemię, hodować bydło, konie, świnie, że dwór ten był po to, by wieś miała ziarno siewne, właściwe miejscowym glebom, ziemniaki, trawy do podsiewania łąk i pastwisk, dwór był po to, aby ulepszać, by każdy mógł się przekonać się, jak należy pracować i żyć po chrześcijańsku i po polsku. Dwór miał być przykładem gospodarowania. Zadaniem dworu powinno być promieniowanie kultury i zwyczaju. Zwyczaj stoi za prawo. Uprzywilejowana sytuacja – zdaniem tego ziemianina – stawia większe i wyższe wymagania. Dwór uczy: „porównać nierównego z równym może je-no szabla”, „walka o wolność ojczyzny, uczy też „Fides data obligat fidem” co tłumaczono: „okazane zaufanie obliguje”.
„Gdy spali się chałupa we wsi, dworowi godzi się dać za darmo drzewo z lasu na budowę, ale nie tylko drzewo, należy się pogorzelcowi, a otucha, dodanie siły. A gdy się gdzieś pobili o ogon kobyli, to ich pojednać, pogodzić, po to jest dwór i jego dostatek. Nikogo nie wolno trzymać długo przed drzwiami. Jeśli dobre prawo zawsze z gruntu czynić potrafisz, jesteś przykładnym, szlachetnym dziedzicem. Obowiązkiem każdego jest nie tylko troska i obrona Ojczyzny, ale i honoru każdego Polaka. Miłość Ojczyzny czyni każdego szlachcicem. Należy w pysk dać temu, kto śmie powiedzieć złe słowo o Polaku i Ojczyźnie. Głupi przykład rozkrzewia zło.”

W szkicu pt. „O Dziedzictwie” Jan Lohmann pisze: „Wszystko od wieków przechodziło z ojca na syna, albo po kądzieli, Secemin nigdy nie był sprzedany, przechodził od królewskiego nadania Szafrańcowi przez Dembińskich do Czarnockich następnie Ścibor Marchockich do Lohman-nów. Przez co najmniej 500 lat pozostawał w rękach rodziny, w której każda osoba, obywatel dodawał nowy rozdział i zapewne byłoby tak dalej gdyby nie Polska Ludowa i ostatnia wojna, bo po raz pierwszy wyrzucili nas z domu Niemcy w 1941 roku, gdy ojciec nie chciał podpisać Reichslisty.[…] Dziedzictwo – buduje człowieka, daje tę siłę ducha, tę wierność Bogu i ojczyźnie, ono dało mi to jako najwyższy skarb, zmieniło w ptaka wzbijającego się w niebo, pozwoliło mi dziś być szczęśliwym i cieszyć się z odradzającej się Polski.”